Recenzja ‘Frontiery’ w ‘MUZYKU’
Dziś przedstawiamy Państwu recenzję naszej płyty z profesjonalnego pisma ‘Muzyk’, która ukazała się w numerze 8 bieżącego roku. Miłej lektury!
Halina Benedyk miała kontakt z muzyką prawie od zawsze, równolegle z podstawówką chodziła do szkoły muzycznej, w której uczyła się gry na skrzypcach i flecie poprzecznym. W 1983 roku pojechała na festiwal do Zielonej Góry. Młode dziewczątko o jasnym, bardzo ładnym głosie, natychmiast spodobało się publiczności i jurorom, wróciła więc do domu z Brązowym Samowarem i wieloma niezwykle życzliwymi recenzjami. Następnego roku wyjechała na wakacje, aż nagle dopadł ją telegram z wiadomością, by natychmiast przyjechała do Sopotu. Okazało się, że wybrano ją spośród wielu innych do udziału w Festiwalu Sopockim, miała zaśpiewać duet z włoskim piosenkarzem, Marco Antonellim. W tych czasach pojawienie się na scenie amfiteatru i występ z Włochem bywał przepustką do kariery. Marco okazał się sympatycznym żółtodziobem o niezłym, jak się wówczas mówiło, festiwalowym głosie, na estradzie wypadli pięknie, a za wykonanie piosenki „Frontiera” otrzymali trzecie miejsce. Pokłosiem tego sukcesu była wspólna, niezwykle gorąco przyjęta przez widzów tura koncertowa po Polsce, w towarzystwie orkiestry Jerzego Miliana. Później Marco wyjechał do swego Neapolu, a Halina w 1987 roku na festiwalu w Opolu, wyśpiewała wielki przebój, „Mamy po 20 lat”, potwierdzony nagrodą publiczności i tytułem Radiowej Piosenki Roku. Rok później w Sopocie z rąk międzynarodowego jury zdobyła nagrodę FIDOF, przyznawaną młodym, rokującym największe nadzieje talentom. Dawny pomysł nagrania wspólnego albumu polsko-włoskiego tandemu ożył niedawno, stał się rzeczywistością we wrześniu 2010, a na rynek trafił późną wiosną. Wybrano czternaście utworów, w tym oczywiście także „Frontierę”, autorstwa znanych włoskich twórców. Wśród nich są tak popularni kompozytorzy, jak Claudio Mattone, piszący dla Rity Pavone, Nady i Amandy, czy Franco Migliacci, wzięty producent muzyczny i aktor. Wszystkie pisane są według wymagań dobrej, włoskiej szkoły, mają wyraźną melodię i podział na zwrotki i refren. Większość piosenek nagrano dwujęzycznie, to znaczy Marco śpiewa w oryginale, a Halina czasem wtóruje mu po włosku, lecz częściej posługuje się świetnymi tłumaczeniami nieodżałowanego Andrzeja Sobczaka. Zabieg wypadł nadspodziewanie dobrze i nie odczuwa się żadnego sztucznego fastrygowania dwóch nieprzystających do siebie części. O spójność muzyczną zadbał aranżer i producent płyty, Aleksander Maliszewski, który z jednej strony pozwolił na nieodmiennie kojarzące się z włoską piosenką tak zwane szerokie śpiewanie, a z drugiej skutecznie zlikwidował nadmierny sentymentalizm, wprowadzając współczesne brzmienie zespołu. O wszystkim i tak decydują wokaliści, najwyraźniej doskonale czujący się w tym repertuarze. Słychać wyraźnie, że ćwierćwiecza od pierwszego spotkania nie zmarnowali i teraz posiadają dojrzały warsztat wykonawczy, jaki kiedyś musieli zastąpić wdziękiem pierwszej młodości. Czasem śpiewają na serio, kiedy indziej z dystansem, jak w świetnej „A Citta’ e Pullecenella”, zawsze jednak wyciągając w interpretacji wszelkie możliwe muzyczne i słowne smaczki. Takie piosenki mają u nas mnóstwo zaprzysięgłych zwolenników, potencjalnie szanse na przebój mają właściwie wszystkie utwory. Jest i bonus: wideoklip z „Frontierą” oczywiście. Miłego słuchania!
autor recenzji: Marcin Andrzejewski
